fbpx

NA SYMPOZJUM I POSIEDZENIU NAUKOWYM DLA LEKARZY

W latach 1990-1999 Tadeusz Cegliński uczestniczył w wielu przedsięwzięciach badawczych mających na celu wyjaśnienie i uwiarygodnienie jego umiejętności uzdrawiania. W dniach 20-25 września 1993 roku bioenergoterapeuta Tadeusz Cegliński demonstrował swoje zdolności podczas sympozjum naukowego dla lekarzy z całej Polski, zorganizowanego przez Radę Krajową Federacji Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia w Czapielskim Młynie. Krajowy koordynator ds. SIP, wiceprzewodniczący Federacji Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia, mgr Ryszard Madejski, dziękując Tadeuszowi Ceglińskiemu za udział w sympozjum, napisał: „...zademonstrował Pan swoje niezaprzeczalne znakomite metody oddziaływania zdrowotnego na osoby chore, a uzyskane wyniki terapeutyczne zyskały uznanie i podziw”.


Kolejne spotkanie z naukowcami, na którym swoje zdolności prezentował Tadeusz Cegliński, odbyło się 28 października 1993 roku w Warszawie. Zostało ono zorganizowane przez Warszawskie Towarzystwo Lekarskie w Warszawie. Wśród elity profesorów medycyny obecny był ówczesny prezes Towarzystwa i minister zdrowia prof. dr hab. n. med. Jacek Żochowski.


W programie medycznego posiedzenia naukowego znalazły się następujące tematy:


  1. BIOENERGOTERAPIA – NADZIEJA CZY FANTASMAGORIA?
  2. DANE STATYSTYCZNE ORAZ KLINICZNE NA PODSTAWIE OBSERWACJI Z OKRESU 2 LAT
  3. OPIS NIEKTÓRYCH PRZYPADKÓW KLINICZNYCH
  4. PSYCHOLOGICZNE ASPEKTY BIOENERGOTERAPII


W efekcie demonstracji umiejętności i potwierdzeń oraz lekarskich opinii na temat efektów leczniczych dotyku bioenergoterapeuty Tadeusza Ceglińskiego ówczesny minister zdrowia, prof. dr hab. n. med. Jacek Żochowski wystosował do Tadeusza Ceglińskiego list, który jest bardzo cennym dowodem jego wiarygodności jako bioenergoterapeuty i naturopaty:

 

 Pismo prof. Jacka Żochowskiego
do Tadeusza Ceglińskiego

„Szanowny Panie, Zarząd Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego składa na Pana ręce jak najserdeczniejsze podziękowania wszystkim prelegentom, którzy wzięli udział w naszym posiedzeniu naukowym w dniu 28 października b.r. w Klubie Lekarza w Warszawie. Osobno dziękujemy Panu za udostępnienie dokumentacji naukowej potwierdzającej Pańskie zdolności uzdrowicielskie i demonstracje swoich zdolności bioenergoterapeutycznych. Spotkanie to spotkało się ze szczególnym uznaniem lekarzy oraz zostało wysoko ocenione przez wszystkich uczestników. Mając nadzieję na dalszą współpracę z Towarzystwem Lekarskim Warszawskim łączymy wyrazy szacunku i poważania”.

 

 

W przywoływanym posiedzeniu wzięło udział wielu wybitnych lekarzy, naukowców, wśród których byli także prelegenci prezentujący swoje opinie na temat umiejętności Tadeusza Ceglińskiego.

 

Posiedzenie Naukowe Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego w Warszawie, od prawej: psycholog mgr Lidia Irla, bioenergoterapeuta Tadeusz Cegliński, doktor Krystyna Dziunikowska, mgr Ryszard Madejski – wiceprzewodniczący Federacji Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia, prof. Aleksander Wasiutyński – wiceprzewodniczący Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego i dr Zygmunt Filipowicz – wiceprzewodniczący Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego – ordynator Lecznicy Ministerstwa Zdrowia w Konstancinie. 

 

  

SPOSTRZEŻENIA LEKARZY

 

Wśród gości i prelegentów uczestniczących w warszawskim posiedzeniu naukowym była doktor Krystyna Dziunikowska, która zabierając głos podzieliła się swoimi spostrzeżeniami na temat fenomenu Tadeusza Ceglińskiego. Wiedzę, która pozwoliła jej na określenie swojego stanowiska w tym zakresie, czerpała m.in. z dokumentacji pacjentów, obejmującej nie tylko wyniki badań, ale także listy od chorych i ich rodzin. Rozmawiała też z osobami chorymi.

Dociekania pani doktor pozwoliły jej stwierdzić, że podczas terapii u Tadeusza Ceglińskiego pacjenci zawsze czuli „gorąco” w miejscu, gdzie byli przez niego dotykani. Bezpośrednio po seansach niektórym ustępowały dolegliwości, innym przejściowo się nasilały, jeszcze inni z kolei czuli pragnienie, senność, wystąpienie potów bądź wzrost temperatury. W każdym przypadku jednak rezultat terapii był jednakowy – następowało całkowite wyleczenie bądź znaczne złagodzenie objawów choroby. Jedyna różnica polegała na tym, że liczba terapii, w jakich uczestniczyła osoba chora, nie musiała być identyczna, ale to zależało od czynników indywidualnych.

Pani doktor przytoczyła kilka najciekawszych przypadków, z jakim zetknęła się, zgłębiając wiedzę o działalności Tadeusza Ceglińskiego. Oto niektóre z nich.


Adela P.
(65 l.) cierpiała z powodu choroby tarczycy. Występowało u niej drżenie rąk, nerwowość, utrata wagi, kołatanie serca, osłabienie, szybkie męczenie się, brak apetytu. Miała nieprawidłowy poziom hormonów tarczycy, która była powiększona. Pacjentka chodziła jedynie na seanse terapeutyczne u Tadeusza Ceglińskiego. Po siedmiu z nich badanie USG potwierdziło znaczną redukcję ogniska hypoechogenicznego (potocznie nazywanego niekiedy guzem). Ustąpiły również wyżej opisane dolegliwości.

Janina P. (48 l.) miała powiększoną macicę i pokaźnego mięśniaka. Po trwającej pół roku terapii, w czasie której wielokrotnie uczestniczyła w seansach u T. Ceglińskiego zmiany chorobowe znikły, co zostało potwierdzone przez trzech lekarzy.

Urszula Ś. (40 l.) zgłosiła się do Centrum Terapii Naturalnej w Tychach z guzem piersi o wymiarach dużej śliwki. Kilka terapii wystarczyło, by guz znacznie się zmniejszył i uległ zwapnieniu.

Paweł A. (4 l.) był dzieckiem z wrodzoną wadą serca – ubytkiem międzykomorowym. Lekarz prowadzący chłopca rozważał zabieg operacyjny. Po dwóch terapiach u Tadeusza Ceglińskiego ubytek zmniejszył się na tyle, że operacja okazała się zbyteczna.

Józef K. (50 l.) od 10 lat cierpiał na polineuropatię, czyli uszkodzenie nerwów obwodowych. Mężczyzna poruszał się na wózku, miał zaniki mięśni, niedowład i drżenie kończyn, brak czucia w rękach. Już po pierwszym seansie u T. Ceglińskiego drżenie znikło, po drugim pacjent wstał z wózka i zaczął samodzielnie chodzić, a po trzecim odbywał nawet dwugodzinne spacery.

Wiesława G. (36 l.) straciła słuch w wieku 16 lat. Intensywne leczenie z klinikach w Warszawie i Łodzi nie przyniosło poprawy. Po pierwszym spotkaniu z Tadeuszem Ceglińskim kobieta odzyskała słuch.


Zdaniem doktor Krystyny Dziunikowskiej powyższe przypadki oraz wszystkie inne, nieopisane tu z powodu braku miejsca są dowodem na to, jak wielka jest siła prawdziwej bioenergoterapii i jak wiele dobrego mogą zdziałać nieliczni – jak Tadeusz Cegliński - ludzie obdarzeni prawdziwymi zdolnościami. „Uważam, że przyszła medycyna konwencjonalna i niekonwencjonalna powinny połączyć swoje siły w walce ze spustoszeniami jakie niesie ze sobą w organizmie człowieka choroba i cierpienie” – konkluduje pani doktor.

 

OPINIA PSYCHOLOGA KLINICZNEGO

Niezwykle cenna, z naukowego punktu widzenia, a przy tym poparta osobistym doświadczeniem, jest opinia specjalisty z dziedziny psychologii klinicznej, mgr Lidii Irli, która wypowiedziała się o Tadeuszu Ceglińskim i jego uzdrawiającej działalności podczas wspomnianego powyżej posiedzenia naukowego. Mgr Lidia Irla przez mniej więcej rok obserwowała metody terapeutyczne Tadeusza Ceglińskiego. W trakcie rozmów z pacjentami pozyskała informacje o ich odczuciach podczas terapii oraz efektach uzdrawiających. Ponadto przeanalizowała zgromadzone kartoteki osób wyleczonych i takich, u których wystąpiła znaczna poprawa stanu zdrowia. Według niej, Tadeusz Cegliński jest przede wszystkim skutecznym bioenergoterapeutą, który w swej pracy nie stosuje sugestii lecz przekazuje energię o mierzalnych parametrach. Ponadto pozytywne nastawienie pacjentów do terapii nie jest niezbędne. Zanotowano bowiem uzdrowienia u sceptyków, osób nieprzytomnych bądź niemających pojęcia, kim jest Tadeusz Cegliński, oraz u małych dzieci. Obserwacje i badania przeprowadzone przez mgr Lidię Irlę pozwoliły jej na wyciągnięcie jeszcze jednego wniosku, który brzmi następująco: …chcę z całą odpowiedzialnością podkreślić, że pan Cegliński pomaga chorym w ścisłym kontakcie i pod kontrolą oficjalnej medycyny, nigdy nie unikając weryfikacji, a wręcz domagając się jej. […] Zawsze prosi chorych o kontynuowanie dotychczasowego leczenia i stosowanie się do wskazań lekarskich. Nigdy nie nastawia ich negatywnie do medycyny konwencjonalnej, nie zaleca odstawiania leków czy innych zabiegów zleconych przez lekarza. Prosi o konsultowanie efektów terapii z lekarzem prowadzącym. Godne uwagi są też spostrzeżenia mgr Lidii Irli odnoszące się do bioenergoterapeutów, którzy zajmują się leczeniem ludzi. Według oceny pani psycholog, wszystkich bioenergoterapeutów, którzy praktykują, należałoby poddać specjalnym testom – badaniom interdyscyplinarnym, głównie lekarskim i psychologicznym, aby wykluczyć wśród nich ludzi niezrównoważonych lub nawet chorych psychicznie oraz osoby nic nie wnoszące w proces leczenia. Wszystko to w obronie pacjentów, którym należy pomagać, a nie szkodzić. Jako psycholog, mgr Lidia Irla potwierdza, że pan Cegliński jest osobą zrównoważoną psychicznie i nie prezentuje żadnych odchyleń w stanie zdrowia psychicznego. Do swoich niezwykłych uzdolnień stara się podchodzić w sposób racjonalny i analityczny. Chętnie współpracuje z różnymi specjalistami w próbach wyjaśnienia naukowego tych uzdolnień.

 

WYSTĄPIENIE TADEUSZA CEGLIŃSKIEGO

Na warszawskim posiedzeniu naukowym wystąpił również bioenergoterapeuta Tadeusz Cegliński, który powiedział między innymi:

Szanowni Państwo Lekarze, członkowie Warszawskiego Towarzystwa Lekarskiego. Dziś staje przed Państwem człowiek niemający wykształcenia medycznego, człowiek darzący wielkim szacunkiem, poważaniem i podziwem ludzi, którzy całe swe życie poświęcają niesieniu pomocy cierpiącym, ludzi z racji swego zawodu cieszącym się najwyższym autorytetem w społeczeństwie. 

Szanowne Panie i Panowie Lekarze jestem otwarty na wszelkiego rodzaju formy współpracy ze światem medycznym, a więc na nadzór, obserwację i wyciąganie wniosków przez Szanownych Państwa. Mając to na uwadze, od wielu lat poddaję się badaniom naukowym, aby dowiedzieć się prawdy o sobie, chcę zrozumieć, kim jestem. Muszę wyjaśnić tajemnicę ogromnej energii, którą posiadam.

Szanowni Państwo, nie roszczę sobie żadnych aspiracji do tytułu lekarza czy medyka, nie mam stosownego w tym kierunku wykształcenia, a nawet może i predyspozycji. Natomiast posiadam potwierdzone zdolności pozytywnego oddziaływania zdrowotnego na osoby chore. Dlatego jestem do dyspozycji Szanownych Państwa, obserwujcie mnie, badajcie moje możliwości.

  

WIARYGODNOŚĆ POPARTA CZYSTĄ NAUKĄ
ENERGIA TADEUSZA CEGLIŃSKIEGO NIE JEST PROMIENIOWANIEM CIEPLNYM

Sceptyk podchodzący do daru Tadeusza Ceglińskiego mógłby powiedzieć: ma bardzo ciepłe dłonie i dlatego ogrzewane miejsca odczuwają wpływ niosący ulgę ze względu na samo ciepło. Jednak takie podejście zostało bezspornie wyeliminowane. W toku badań fizycznych okazało się, że energia Tadeusza Ceglińskiego nie jest zwykłym promieniowaniem cieplnym. Profesor Stanisław Gdula, Kierownik Katedry Termodynamiki Politechniki Łódzkiej, przeprowadził w 1994 roku eksperymentalne badania efektu energetycznego oddziaływania Tadeusza Ceglińskiego. Chcąc sprawdzić charakter jego energii, badaniu termicznemu poddano ręce bioenergoterapeuty, owijając je folią aluminiową, która eliminuje przepływ temperatury. Wyniki pomiarów zaskoczyły badacza, który po zakończonych badaniach stwierdził:

”Poddano badaniom … efekt energetyczny oddziaływań bioenergoterapeutycznych p. Tadeusza Ceglińskiego. Badanie wykonano za pomocą termometru bezdotykowego firmy Minolta/Land, działającego na zasadzie pomiaru globalnej emisji promieniowania badanej powierzchni. Z przeprowadzonych doświadczeń wynika, że energia emitowana z dłoni p. Tadeusza Ceglińskiego nie ma cech „zwykłego” promieniowania cieplnego, tzn. promieniowania stosującego się do prawa Plancka. Gdyby tak było, emisja ta uległaby kilkunastokrotnemu zmniejszeniu w przypadku pokrycia powierzchni rąk folią aluminiową. Innym subiektywnym potwierdzeniem tego faktu jest odczucie wnikania energii wysyłanej przez bioenergoterapeutę do wnętrza ciała, w odróżnieniu od powierzchniowego odczucia „ciepła” w przypadku pochłaniania klasycznego promieniowania podczerwonego (tzn. promieniowania, w którym dominują fale o długościach zaliczanych do podczerwieni)”.

 


LIST DO MINISTRA ZDROWIA

Ordynator Lecznicy Ministerstwa Zdrowia w Konstancinie dr n. med. Zygmunt Filipowicz, wiceprezes Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego w Warszawie, po wieloletnich obserwacjach zdolności i efektów terapeutycznych Tadeusza Ceglińskiego poinformował o swoich spostrzeżeniach Ministra Zdrowia prof. dr. hab. n. med. Ryszarda Jacka Żochowskiego, który miał już wcześniej możliwość obserwować i oceniać umiejętności bioenergoterapeuty. Doktor Filipowicz w informacji skierowanej do Ministra z dnia 21.02.1995 r. napisał m.in.:

„Muszę z całą odpowiedzialnością stwierdzić jako lekarz z 30-letnią praktyką, w tym kilkunastoletnią w charakterze ordynatora i konsultanta w Polsce, a także w Libii i Nigerii, iż nie spotkałem w swojej praktyce człowieka o tak niezwykłych choć też niezwykle trudnych do wytłumaczenia z punktu widzenia medycyny akademickiej zdolnościach leczniczego oddziaływania na człowieka. Myślę, że można w większości przypadków wykluczyć efekt placebo czy wyłączny wpływ na psychikę. Temperatura dłoni Pana Tadeusza Ceglińskiego wzrasta przy zetknięciu z pacjentem do 38,6 stopni C (norma ) 28 stopni C, co świadczy o emitowaniu odczuwalnej zresztą jako przenikające ciepło energii. Czy jest to „bombardowanie” neutrino?, jak próbują sugerować fizycy, bowiem woda poddana działaniu dłoni zmienia pH, temperaturę i gęstość. Istnieją próby uchwycenia istoty zjawiska, są prowadzone obiecujące próby biologiczne m.in. na Uniwersytecie Śląskim, nadal jednak najpewniejszą oceną pozostają efekty leczenia, które są często rzeczywiście zadziwiające. Obserwowałem 2 przypadki zniknięcia cysty kolana potwierdzone radiologicznie, a zniknięcie nastąpiło w trakcie kilku wizyt. Obserwowałem szereg przypadków zniknięcia zmian uczuleniowych, co jest oczywiście złudne, ale… testy uczuleniowe niepodatne na sugestię stały się ujemne. Byłem świadkiem ustąpienia w ciągu kilku minut dolegliwości bólowych ostrego zapalenia sutka młodej kobiety. Ból był tak silny, że nie można było dotknąć i zdumienie moje nie miało granic gdy po kilku minutach można było uciskać chory sutek przy uśmiechu ulgi kobiety. Następnego dnia była bez dolegliwości i karmiła piersią dziecko. Nie rozumiem mechanizmu, ale fakt pozostaje faktem, nie ulegam iluzjom. Trudniejsze do oceny są guzy nowotworowe, ich znikanie w trakcie kuracji choć jest wyraźnie przyspieszone, trudno oddzielić od chemioterapii czy naświetlań jednocześnie stosowanych w myśl zasady, iż bioenergoterapeuta uzupełnia, a nie zastępuje medycyny. Jednak przypadki natychmiastowego ustępowania silnych leczonych narkotykiem bólów nowotworowych są zdumiewające. Obserwowałem przypadki ustępowania zmian łuszczycowych po 2 miesiącach, przypadki ciężkiej astmy leczonych sterydami u młodych ludzi, które od czasu wizyty mimo samowolnego nieraz odstawienia leków nie występowały w okresie 5- miesięcznej obserwacji. W pełni potwierdzam nadzwyczajne wręcz często zdumiewające zdolności leczniczego oddziaływania Pana Tadeusza Ceglińskiego i uważam, iż powinien otrzymać prawo oficjalnego uprawnienia swojej nietypowej specjalności”.